Platforma najbardziej prokobieca

Niezawodne TOK FM od lat budzi mnie skuteczniej niż kawa. Dzisiaj rano gościem była pani Ewa Kopacz. Muszę przyznać, że ubawiłam się do łez, podobnie jak prowadząca rozmowę, pani Dominika Wielowieyska. Uczciwie mówiąc, nie zawsze się z prowadzącą zgadzam, ale dzisiaj śmiałyśmy się w tych samych momentach. Pani premier starannie unikała odpowiedzi na pytania zadawane przez dziennikarkę, a dotyczące praw reprodukcyjnych. Dla mnie były to pytania retoryczne. Pani premier była wyraźnie rozżalona, kiedy padł tekst o wystąpieniu pani Muchy na poniedziałkowym proteście i wyraźnej dezaprobacie tłumu. Usłyszałam, że w obecnej sytuacji opozycja powinna się jednoczyć, a nie dzielić, że sprawa jest wspólna. Przepraszam bardzo, pani premier, ale trzecio goralsko prawda! To nie jest sprawa Platformy, słyszałyśmy to przez ostatnie osiem lat. To nie jest też sprawa SLD, które nas w to gie wciągnęło. Może i jesteśmy durnymi inkubatorami, ale twarde dyski mamy sprawne i pamięć też funkcjonuje. Ewa Kopacz przypominała, że to za jej kadencji podpisano wreszcie konwencję antyprzemocową i wprowadzono dofinansowanie do in vitro. Pod koniec ósmego roku rządzenia, tuż przed kolejnymi wyborami rzucono kobietom ochłapy. Naści! Super. Rozumiem, że mam za to po piętach całować przez następne dziesięć lat? Ja chciałam Pani premier przypomnieć, że to głosami jej koleżanek i kolegów uwalono obywatelski projekt „Ratujmy kobiety”, to jej koledzy, europosłowie i jej koleżanki, europosłanki byli przeciwko debacie o prawach polskich kobiet, którą zapowiedział we wrześniu Parlament Europejski. Platforma nie staje w obronie polskich kobiet nawet wtedy, kiedy Europa próbuje nas bronić. Mówicie jedno, robicie drugie. Nie jesteście dla mnie wiarygodni, przykro mi. Nie byliście nigdy, to inna sprawa, ale teraz dodatkowo jesteście śmieszni. Myśli Pani, że zapomniałam, w jakich warunkach i przy jakich komentarzach niektórych PANI  koleżanek i kolegów była przyjęta konwencja antyprzemocowa? Pan Schetyna niedawno wyraźnie zasygnalizował kierunek, w którym wybiera się Platforma. I to nie jest kierunek „z kobietami”. Cokolwiek powie Pani lub Pani koleżanki i koledzy – dla mnie jesteście hipokrytami. Powiecie wszystko, co Waszym zdaniem chce usłyszeć elektorat. Jest tylko jeden problem – bardziej „święci” niż PiS nie będziecie, więc jego elektorat jest dla Was niedostępny, bez względu na to, jak głęboko będziecie wchodzić czarnym w tyłek i bez względu na to, ile im nas oddacie. Oszołomstwo kukizowo-korwinowe to wyborcy pozbawieni umiejętności myślenia jeszcze bardziej, niż elektorat PiS, zafiksowani na jednym lub dwóch sprawach, nie zmienią swojego guru na innego, więc na nich też nie możecie liczyć… A pozostała część wyborców myśli. Jedni mniej, inny więcej, ale myślą. I widząc, co robicie, na Waszą hipokryzję się już nie nabiorą. Zrobili to dwa razy i wystarczy. Po prawej stronie nie macie czego szukać, a lewą macie w odwłoku. Sami wywalacie się poza nawias. Mieliście szansę zmienić polską rzeczywistość. Mogliście pracować na myślące, empatyczne społeczeństwo, ale uznaliście, że nie jest to Wam potrzebne. Polegliście zatem z rąk tego niemyślącego. Szkoda, że z Wami poległa też Polska, stając się zaściankiem, skansenem w Europie. Niech mi Pani nie mówi o Waszych osiągnięciach. Teraz jest czas na cichutkie siedzenie w kącie i bicie się w piersi, a nie wygrażanie PiSowi, który robi dokładnie to, co Wy – ma naród w dupie. Najpierw zróbcie coś dla ludzi, a potem oczekujcie aprobaty. Za samo gadanie komunałów zebraliście wystarczająco dużo nagród – 8 lat rządzenia. I tak, wiem, że sytuacja poprawiała się w wielu sektorach. Jednak zatrważająco dużo było sektorów, w których zmiany nie kosztowały ani złotówki, a mimo to nie zostały dokonane.

Do świętych zwolenników „kompromisu”

Kiedy słyszę „jestem przeciwna/przeciwny aborcji na życzenie” nóż mi się w kieszeni otwiera. Tekst sugeruje zmanierowaną kobietę zasiadającą na fotelu z kartą dań i wybierającą „dzisiaj aborcja raz”. Ludzie! Opamiętajcie się! Aborcji nie robi się jak manicuru! Wiele kobiet postawionych pod ścianą informacją, że są w ciąży, której absolutnie nie planowały jest w szoku. Analizują, liczą, kombinują i dopiero, kiedy nijak nie da się związać końca z końcem decydują się na aborcję.  Jeśli macie coś takiego, jak sumienie, powinniście bezwzględnie wspierać liberalizację ustawy antyaborcyjnej. Zwłaszcza takiej, która zawiera w sobie punkty o darmowej i powszechnie dostępnej sterylizacji i wazektomii (najbardziej skuteczny i najtańszy środek antykoncepcyjny), o powszechnej, odpowiedniej do wieku i rozwoju psychicznego, profesjonalnej edukacji seksualnej (wiecie, że większość nastolatek „wie”, że przy pierwszym razie w ciążę się nie zachodzi?), o powszechnej i darmowej antykoncepcji.  Pisałam już o tym milion razy, napiszę jeszcze raz.

  1. Niech nie rozkłada nóg przed byle kim .

Chyba najbardziej popularny i seksistowski komentarz. Nakazujecie kobiecie, jak ma żyć. Nie widzę nakazu – niech nie wkłada byle której. A jak to nie był byle kto, tylko wieloletni partner, to wtedy co? Lepiej? Z punktu widzenia kobiety nie ma znaczenia z kim zaszła w ciążę. Antykoncepcja może zawieść każdego, także Ciebie. Także Twoją córkę – to piszę do mężczyzn. Jak byś się czuła, gdybyś nie miała wyboru? Jak byś się czuł, gdyby Twoja córka została z tym sama? Gdybyś w nie najlepszym okresie swojego życia dowiedziała się, że MUSISZ zostać mamą? Jak być się czuła, gdybyś mamą MUSIAŁA zostać w najgorszym momencie Twojego życia? Gdyby partner na wieść o ciąży zostawił Cię z tym samą? Gdyby sama została Twoja nastoletnia córka? Ja wiem, 2500 zł nie tak trudno zebrać, a tyle kosztuje aborcja za granicą. Dla Ciebie nie trudno. Dla żony, córki, kochanki posła nie trudno. Ale są kobiety, które nie mogą z domowych budżetów wygospodarować nawet 20 zł miesięcznie na antykoncepcję. Dlatego za karę mają urodzić? Bo kwestionujesz ich moralność? Bo uważasz, że się pieprzą jak króliki? A co Ty o nich wiesz? Może są jak kobieta z Hipolitowa? Zależne finansowo i emocjonalnie od partnera, który ma w dupie antykoncepcję? Albo tylko go na nią nie stać? Nie chce dzieci, ale seksu chce teraz i zawsze i na wieki wieków.  Albo po prostu gwałci partnerkę, bo to przecież „małżeński obowiązek” dawać chłopu. Bez względu na sakramenty. Nic o tym panu nie powiesz?

  1. Jak będzie musiała urodzić, to następnym razem zastanowi się, co robi.

Doprawdy? Nie znasz rodzin, w których do niedawna bez znaczenia było, ile mają dzieci? Nie można usunąć? To się urodzi. Ulica długa, wychowa wiele. Teraz za rodzeniem jest dodatkowy argument – 500 złotych. Zanim zabiorą, zrobi się kilka fajnych imprez. Uważasz, że ciąża jest karą dla takich kobiet? Uważasz, że ciąża POWINNA być karą? W dupie mają, co o nich myślisz. I w dupie mają swoje dzieci, bez względu na ilość. Taka ciąża jest karą dla dziecka. Małych, bezbronnych noworodków, które w najlepszym wypadku trafią do domów dziecka.  Jeśli nie będą miały syndromu poalkoholowego albo jakichś niepełnosprawności związanych z niepolitycznym prowadzeniem się matki, to może trafią do adopcji. Jeśli nie, będą wegetowały do końca życia w opiekuńczych ramionach zakonnic i pracowników świeckich domów opieki społecznej. To lepsze niż aborcja? Chciałabyś tak żyć? Popatrz na swoje dziecko – zasługuje na takie życie, jakie chcesz zgotować innemu maluchowi? A czym się jedno dziecko różni od drugiego? Mają być karane za to, że urodziły się w niewłaściwej rodzinie?

Ale w niechcianą ciążę może zajść także bardzo porządna kobieta, która troje/czworo/ siedmioro dzieci ma z własnym, sakramentalnym mężem. Starali się, ale nie udało się uniknąć. Ona nie pracuje, on od czasu do czasu, żyją z MOPS-u. Kolejne dziecko dramatycznie obniży jakość życia rodziny, samo urodzi się z ograniczonymi perspektywami wyrwania się z biedy.  Nakarmić suchym chlebem siedmioro, czy zdychać z głodu z ośmiorgiem? Ona też nie może mieć wyboru? Za nią też zdecydujecie, bo wiecie, co jest lepsze?

No i pominęłaś/pominąłeś przy tym te kobiety, którym nawaliła antykoncepcja. One wiedzą, co robią. Tyle, że technika zawiodła. Zważywszy na to, że najbardziej popularnym środkiem antykoncepcyjnym wśród polskich par jest stosunek przerywany, ze skutecznością niewiele wyższą niż 30% – dwa na trzy stosunki kończą się ciążą. Ludzie nie wiedzą, że ta metoda jest tak potwornie nieskuteczna, bo nikt ich tego nie nauczył. Nie nauczył ich, jakie są skuteczne środki antykoncepcji i jak je stosować. Chcesz ich karać? Stosowniejszy wydaje się zakaz seksu. W przypadku niechcianej ciąży ukarana jest tylko kobieta, a przecież decyzję o współżyciu podejmują oboje.

  1. Może urodzić i oddać do adopcji.

Byłaś/byłeś kiedyś w ciąży? Zdajesz sobie sprawę, że ciąża to ogromny wysiłek dla organizmu kobiety? Że zarówno w ciąży jak i przy porodzie kobiecie grozi utrata zdrowia i życia? Zdajesz sobie sprawę, że jeśli mówimy o nastolatce, to będzie się musiała zmierzyć nie tylko z porannymi nudnościami, ale przede wszystkim z „ życzliwym” społeczeństwem, które z przyjemnością będzie obdarzać ją pełnymi „chrześcijańskiej miłości” epitetami w stylu „dziwka”, „puszczalska”, „cichodajka”? Że piekło na ziemi zgotują jej ograniczeni nauczyciele, ciaśni umysłowo katecheci i katechetki, durni sąsiedzi, a często z domu wywalą najbliżsi, na których wsparcie najbardziej liczyła? Co, gdyby to była Twoja córka? Zamiast iść do dobrej szkoły czy na studia, musiałaby szykować się do niechcianego macierzyństwa pośród wilków. Można przez to przejść, jasne. Ale tylko wtedy, kiedy CHCE się urodzić dziecko. Kiedy się go nie chce, można się załamać. Skoro nie można się pozbyć dziecka, osaczona nastolatka może próbować odebrać sobie życie. Uważasz, że to właściwe rozwiązanie dla Twojej córki? Nie? To jakim prawem uważasz, że możesz zgotować taki los mojej córce? Czy masz prawo zmuszać kogoś do czegoś, czego konsekwencji nie poniesiesz? Czy masz prawo kategorycznie zadecydować o czyimś życiu, bo Tobie WYDAJE się, że tak będzie lepiej? Że tak będzie właściwiej? Czy jesteś bogiem?

Oddać do adopcji. Rozumiem, że dziecku lepiej jest urodzić się i wylądować w bidulu, niż w momencie, kiedy stanowi zlepek komórek zniknąć z tego świata. W chwili obecnej domy dziecka nie pękają w szwach, bo hipokrytki, które „są przeciwko aborcji na życzenie” w sytuacji, kiedy to one wpadną, zamiast donosić i oddać do adopcji, jak każą innym, prędziutko udają się za granicę, by się pozbyć „problemu”. Ale one to wyjątkowa sytuacja. To oddzielny przypadek, którego nie można porównywać z żadnym innym. Ty masz rodzić. Dlaczego? Argumenty powyżej. Już w tej chwili nie można wyegzekwować obowiązującego prawa. Są województwa, w których nie ma ani jednego lekarza, który zgodzi się przerwać ciążę, choć kobieta ma do tego prawo, bo jest to wynik gwałtu, albo zagraża jej życiu i zdrowiu, ewentualnie płód ma nieodwracalne zmiany. Wszystkie te dzieci trafią do domów dziecka. Nie ma miejsca? Wstawi się łóżka piętrowe. Będzie im super. Z nosem przyklejonym do szyby będą patrzeć na dzieci spacerujące z mamą, tatą, babcią, ciesząc się, jak to im super, bo przecież mogły zostać wyskrobane i nie poczuć tej radości z patrzenia przez okno. Tu Twoje sumienie nie drgnie? A jesteś pewna/pewien, że je w ogóle masz?

Wszystkim tym, którzy dalej uważają, że liberalizacja ustawy antyaborcyjnej to wielkie zło bardzo serdecznie życzę, by w celu wyegzekwowania martwych obecnie przepisów przywrócono przejścia graniczne i wszystkie Polki, opuszczające kraj i wracające do niego, poddawano testom ciążowym. Te, które wrócą bez zarodka, powinny ponieść karę. Taką samą, jak te, które zostały w kraju i próbowały pozbyć się ciąży za pomocą zielarki czy wieszaka. Bo obecnie obowiązująca ustawa antyaborcyjna nie dotyczy ludzi, którzy mogą zdobyć 2500 zł na aborcję za granicą. Bogaci mogą mieć (tfu) „aborcję na życzenie”. Tu Wasze sumienie milczy, jak zaklęte. TO Wam nie przeszkadza. TYCH zarodków chronić nie chcecie. Bando hipokrytów.

Mój przyjaciel, mąż mojej ukochanej przyjaciółki, wspierając nasz protest napisał mi wczoraj coś bardzo ważnego. Napisał mi, że nie zostaje się świętym dzięki cudzym cierpieniom. Zastanówcie się nad tym.

Tylko liberalizacja ustawy antyaborcyjnej – dla Arkadiusza Marchewki i innych.

Temat aborcji jest tematem obszernym. Temat zakazu aborcji – jeszcze obszerniejszym. Odpowiadając na deklaracje Arkadiusza Marchewki, posła PO, który na swojej stronie na FB zamieścił film, w którym deklaruje poparcie dla tego, co mamy obecnie, przygotowałam niniejszy tekst. Długi, bo argumentów za prawem do decydowania o sobie jest bardzo wiele. Będę starała się zachować jakąś chronologię, ale nie wiem, czy wyjdzie. Argumenty nie są poukładane według ważności – wszystkie są bardzo ważne, ale któryś musi być pierwszy. Chciałam tylko zaznaczyć, że obowiązują wszystkie razem. Nie można zgodzić się na jeden, nie zgadzając się na pozostałe. Mam nadzieję, że ten wpis pozwoli nierozumiejącym zrozumieć, a niezdecydowanym podjąć właściwą decyzję. I zaznaczam – piszę wyłącznie o kobietach, które chcą usunąć ciążę. Są przekonane.

  1. Ustawa zakazująca aborcji z jakiegokolwiek powodu jest dyskryminacją ze względu na status finansowy.

A wszelka dyskryminacja jest niezgodna z konstytucją. Wszyscy wiedzą, że kobiety zamożne wyjadą za granicę i ciążę usuną. Ustawa uderzy w kobiety biedne. Te będą usuwały ciąże jak w średniowieczu – domowym przemysłem przy pomocy środków żrących, narzędzi mechanicznych, skoków z wysokości, kąpieli w bardzo gorącej wodzie i babek-zielarek. Ryzykując nie tylko wolnością, jeśli ktoś to odkryje, ale przede wszystkim zdrowiem i życiem. Rozumiem, że odpowiedzialność za śmierć i kalectwo kobiet zwolennicy „kompromisu” panów z rządu z panami z episkopatu biorą bez mrugnięcia okiem? No jasne, same są sobie winne – po co się bzykały! O obciążeniach dla budżetu z tytułu rent, dzieci w sierocińcach i kosztów ratowania okaleczonych pań nie piszę – kasa nie jest ważna.

  1. Ustawa zakazująca aborcji z jakiegokolwiek powodu nie jest ustawą, która ma na celu zmniejszenie liczby aborcji. Ma za zadanie upodlenie kobiet i kontrolę nad nimi.

Gdyby pomysłodawcom i popierającym jakiekolwiek ograniczenia w dostępie do aborcji rzeczywiście zależało na tym, by „małe, płaczące zarodki” nie były usuwane, stanęliby na głowie, by zaopatrzyć kobiety w bezpłatną i skuteczną antykoncepcję (ciągle przypominam, że kobiety bogate zapewnią ją sobie same). Przede wszystkim umożliwiono by szeroki dostęp do zabiegu sterylizacji. Jest to najlepsza, najbardziej skuteczna i najtańsza metoda antykoncepcji. Przy jej zastosowaniu zarodka nie będzie, nie będzie więc żadnej krzywdy. Kobieta decyduje o własnym ciele i tak, jak ma prawo obciąć włosy, czy paznokcie, powinna mieć prawo zadecydować, żeby przeciąć jajowód. Wbrew temu, co sugerują panowie, my, kobiety, nie jesteśmy nieobliczalnymi, walniętymi idiotkami (i dobrze o tym wiecie, powierzacie nam wszak bez lęków nie tylko swoje dzieci i pieniądze, ale także najważniejsze dla Was na świecie – wasze penisy!). Zdajemy sobie sprawę z tego, że operacja ta jest nieodwracalna i możecie wierzyć – decyzję podejmiemy świadomie. Wszak to siebie, nie Was każemy zoperować J

Prawdziwi obrońcy życia zadbaliby, by kobietom w wieku reprodukcyjnym zapewniono dostęp do bezpłatnej i skutecznej antykoncepcji (dlaczego nam się to opłaci i dlaczego nie będzie to wcale drogie pisałam tutaj). Kobieta ma prawo decydować o swoim życiu, a ciąża wywraca to życie do góry nogami fizycznie, psychicznie i finansowo, prowadząc często do uzależnienia kobiety od osób trzecich (rodziców, partnera, ośrodków opiekuńczych, państwa). Kobieta ma prawo podjąć ŚWIADOMĄ decyzję, czy tego chce. Tylko ona poniesie konsekwencje wyboru, ona będzie z nim żyła, nikt nie ma prawa jej do niczego zmuszać. Można wspierać, przekonywać, pomagać, ale decyzję musi podjąć sama.

  1. Dziecko nie może być karą dla matki za uprawianie seksu.

Nie ważne, jak bardzo nie podoba się Wam to, że ludzie uprawiają seks dla przyjemności. Nie ważne, dlaczego Wam się to nie podoba -mają do tego prawo. Dziecko nie może być karą ani za niedbalstwo, ani za nieodpowiedzialność, ani za zawodną antykoncepcję. Dziecko powinno pojawiać się na świecie, bo rodzice go chcą. Pierniczenie farmazonów o tym, że dziecko nie może zadecydować, czy będzie usunięte, czy nie, jest zwyczajnie śmieszne. Zarodek nie wie, że jest usuwany. Nie decyduje też, czy się załatwi, pójdzie na spacer czy poogląda telewizję. Ja wolałabym się nie urodzić, jeśli alternatywą byłby bidul. Już na starcie niechciana, odrzucona przez matkę. Nawet jeśli noworodek trafi do dobrej rodziny, trauma powróci w okresie dojrzewania – matka mnie nie chciała, musiała mnie wziąć obca kobieta. Brr… Albo wychowywane bez miłości, z obowiązku, słuchając co jakiś czas, jak to zrujnowało matce życie. Przy okazji – użyję potwornego dla niektórych, ale niezwykle adekwatnego w tej sytuacji porównania z porzuconymi zwierzętami. Od kilku lat działam także w organizacji, której głównym celem jest przeciwdziałanie bezdomności zwierząt. Jeśli ciągle oszołomstwo produkuje szczeniaki, starsze psy nie znajdują domów. Pozostają w schroniskach do końca.

  1. Jeśli kobieta nie chce dziecka, to go nie urodzi.

Przez tysiąclecia, jeśli kobieta nie chciała dziecka, to go nie urodziła. Tak było, jest i będzie. Jeśli chce dziecka, zrobi wszystko, żeby ciążę donosić – przeleży dziewięć miesięcy podłączona do rurek i czujników, czy też będzie pożerała hormony garściami i wystawi swoje życie seksualne na widok publiczny. Nie masz Arku żadnej możliwości zmuszenia do porodu kobiety, która ciąży nie chce. Usunie nawet gdyby jej groziło dożywocie – często rzeczywiście dostając taką karę, kiedy umiera po wykonaniu pokątnej aborcji, ewentualnie obciążona nie do wytrzymania popełni samobójstwo. Ale możesz Ty i Twoi koledzy-specjaliści od kobiet – sprawić, że kobieta będzie chciała urodzić dziecko. Nawet to z gwałtu i niepełnosprawne. Musicie tylko zagwarantować jej, że jej status społeczny i finansowy się nie pogorszy. Musicie zagwarantować, że nikt jej nie wyrzuci z domu, że nie będzie jej przezywał w szkole, dokuczał poza szkołą, że nie będzie czarną owcą w swojej grupie.  Że będzie miała za co donosić ciążę i wychować dziecko. Że będzie miała dostęp do fachowej opieki. Że będzie mogła pracować i wrócić do pracy, że będzie miała miejsce dla dziecka w żłobku, przedszkolu, świetlicy szkolnej. Że jeśli dziecko będzie niepełnosprawne, nie będzie musiała wegetować z nim, patrząc, jak się męczy bez leków i rehabilitacji aż do śmierci. Że będzie miała wsparcie psychiczne, fizyczne i finansowe.  Od partnera, rodziny, otoczenia, państwa. Wtedy niczego nie trzeba będzie zakazywać. Wtedy kobiety będą rodziły dzieci na potęgę, opiekowały się nimi do osiągnięcia samodzielności, a aborcja pozostanie wyrażeniem historycznym. Proste i skuteczne. Nie rozumiem, czemu nikt nie chce przygotować TAKICH regulacji prawnych.

  1. Niech urodzi i odda do adopcji.

Niech zrobi to ojciec dziecka 😛 Zszokowało mnie to, jak szybko zapomniałeś Arku o tym, co działo się z Twoją żoną, kiedy była w ciąży. Ciąża jest ogromnym obciążeniem dla samicy każdego gatunku. Obciążeniem dla krwiobiegu, kośćca, systemu nerwowego. Jeśli nie dostarczymy ciężarnej odpowiednich składników odżywczych, płód ogołoci organizm matki. Przypominam ciągle, że mówimy o kobietach, których nie stać na wyjazd do Czech czy Niemiec. Często nie stać ich też na witaminy i odpowiednie jakościowo jedzenie. Od szóstego miesiąca człowiek w ciąży czuje się jak wieloryb wyrzucony na brzeg – ciężko się schylić, ciężko buty zawiązać, ciężko stać, siedzieć i leżeć. Huśtawka hormonalna czasem pozostawia w organizmie kobiety trwały ślad. Ale niech urodzi, najwyżej odda do adopcji. Pierwsze, drugie, trzecie – ile partner napłodzi. Bo ma gdzieś kalendarzyk, płodne dni, bo jest pijany jak świnia. On ma przyjemności, ona dziewięć miesięcy obciążenia plus poród. I do tego wszystkiego zmusimy ją, bo nasza moralność nam to nakazuje. Bez gwarancji jakiegokolwiek wsparcia!

Kobiety w ciąży często są porzucane przez partnerów, którzy lubią seks, ale zmienianie pieluch to już niekoniecznie.  Wyrzuca się je z domu, bo przynoszą wstyd. Spotykają się z ostracyzmem społecznym i wyzwiskami w szkole. Symboliczną pomoc mają (zakładając, że ją znajdą) wyłącznie do porodu. Czasem na kilka pierwszych miesięcy życia dziecka- w rygorystycznych, przykościelnych schroniskach. Tracą pracę, przyjaciół, znajomych i rodziny. Kiedy oddają dziecko do adopcji, odsądza się je od czci i wiary. Ich życie wywraca się do góry nogami. Arku – uważasz, że masz prawo je do tego zmuszać? Nie sądzisz, że powinny same podjąć decyzję? To ich życie!

Kobiety zwykle nie chcą oddać dziecka. One po prostu nie chcą go urodzić! I nie tylko dlatego, że przyklei się do nich łatka kobiety-potwora, co oddała własne dziecko do bidula.

Piszesz, że masz dwuletnią córkę. Poproszę Cię teraz o to, byś sobie wyobraził kilka sytuacji z nią związanych. Odpowiedz sobie w głowie – nie potrzebuję znać tych odpowiedzi. Żadnej z tych sytuacji nie życzę żadnej kobiecie na świecie. Ale hipotetycznie:

  1. Twoja czternastoletnia córka przychodzi do Ciebie z płaczem i opowiada, że jej chłopak namówił ją do seksu, a kiedy się dowiedział, że zaszła w ciążę powiedział, że jest dziwką, która sypia z każdym i to na pewno nie jego dziecko, więc niech spada. Rozprzestrzenia takie wiadomości po całej szkole. Twoja córka nie chce tego dziecka, nie chce znać tego gnoja, nie chce być gruba, boi się porodu, w szkole będą jej dokuczać i wyzywać ją od puszczalskich, nie będzie mogła chodzić na zabawy, nie chce zmieniać pieluch i w ogóle pomóż! Jakimi słowami przekonasz ją do urodzenia tego dziecka i oddania go do adopcji? Czy może zmusisz ją do tego? Co zrobisz, żeby uchronić ją przed otoczeniem?
  2. Twoja osiemnastoletnia córka, która urodziła dziecko w wieku piętnastu lat, kolejny raz jest w ciąży. No stało się – pękła guma. Dziecka nie chce, ma inne plany na przyszłość, a w ogóle już nie jest z tym facetem, z którym zaszła w ciążę. Jakich słów użyjesz, by donosiła ciążę i oddała dziecko do adopcji? Co zrobisz, żeby uchronić ją przed otoczeniem?
  3. Twoja dziewiętnastoletnia córka dostała stypendium na Harwardzie, studia ma zacząć od października, ale okazuje się, że jest w ciąży. Dziecko urodzi koło listopada. Nie chce dziecka, chłopak okazał się świnią, zostawił ją. Ma szansę na karierę międzynarodową, bo jest świetna z fizyki i chemii. Jak ją przekonasz, żeby zrezygnowała z marzeń, żeby urodziła dziecko i oddała do adopcji? Co zrobisz, by uchronić ją przed otoczeniem?
  4. Twoja dwudziestotrzyletnia córka ma faceta. Nie pracuje, bo wychowuje troje dzieci i właśnie zaszła w czwartą ciążę. Ledwo wystarcza im na życie. Jest zmęczona, niewyspana, wycieńczona corocznym rodzeniem dzieci. Chce usunąć ciążę. Jakich słów użyjesz, by ją przekonać, żeby donosiła ciążę i oddała dziecko do adopcji? Co zrobisz, by uchronić ją przed otoczeniem.

Statystyki mówią, że w Polsce dokonuje się rocznie od 80.000 do 200.000 aborcji. Zakładając, że dokonuje się ich tylko 10.000, czy mamy co roku 10.000 rodziców chcących zaadoptować dziecko? Czy mamy miejsca, do których trafią dzieci, na które nie znajdzie się amator? I nie mówię o dzieciach niepełnosprawnych – zakładam, że urodzi się 100% sprawnych maluchów. Co roku 10.000… Możemy zagwarantować im odpowiednią dla nich opiekę? Nie dozór i karmienie, ale właściwą opiekę, zgodną z potrzebami emocjonalnymi. Czy otworzymy Rodzinne Domy Dziecka, do których będą trafiać dzieci od tych samych rodziców? Bo pewne środowiska ze względów finansowych i edukacyjnych rozmnażają się co rok, a sądy odbierają im prawa rodzicielskie (ale nie prawo do rozmnażania), produkując sieroty społeczne.

  1. Gdzie jest tatuś?

Takich scenariuszy, jak w punkcie 5 można wymyślić milion. W każdym pojawia się jeden standardowy element – ojciec dziecka nie ponosi żadnych konsekwencji. Nawet nie złamie paznokcia. Można zasądzić od niego kasę po długotrwałych bojach sądowych, kiedy udowodni mu się ojcostwo, ale nie ma żadnej gwarancji, że kobieta tę kasę kiedykolwiek zobaczy. Dlaczego w żadnym dokumencie o aborcji nie ma słowa o tatusiach? Tamara Androsiuk na swoim profilu facebookowym napisała bardzo celnie:

„A może przesuńmy środek ciężkości w sprawie rozrodczości Polaków, bo do tańca trzeba dwojga? Przed każdym aktem seksualnym facet powinien ustalić z partnerką, czy urodzi jego dziecko, ponieważ naturalnym efektem uprawiania seksu zawsze może być ciąża (wie o tym każdy chłopiec). Jeśli kobieta nie wyrazi zgody na powicie ewentualnego potomka, to mężczyzna powinien zdecydowanie odstąpić od czynności seksualnych, albo mega się zabezpieczyć. Jeśli mimo zapewnień, że dziecka nie będzie facet spowoduje ciążę, a kobieta ją usunie, to mężczyzna powinien odpowiadać karnie, a nie kobieta. Powinna to być kara co najmniej 25 lat więzienia, albo ucięcie penisa. Niech faceci zaczną odpowiadać za własne uciechy, księża też.

Haha, przynajmniej będziemy nowatorscy i przebijemy Salwador.

Gdyby ktoś ustanowił takie prawo, to może polscy mężczyźni zrozumieliby kobiety i ruszyliby dupy w obronie ich praw prokreacyjnych. Jak mogą udawać, że to ich nie dotyczy?
Polscy mężczyźni w większości to hipokryci. Produkt zakłamanego kościoła katolickiego.”

Póki kobieta nie będzie miała gwarancji państwa, że ojciec dziecka również poniesie konsekwencje wyprodukowania niechcianej ciąży, panowie nie powinni mieć prawa wypowiadania się w temacie aborcji. Przykro mi. Ten temat Was po prostu nie dotyczy.

  1. Aborcja musi być zakazana, bo rodzi się coraz mniej Polaków.

To jeden z bardziej idiotycznych argumentów zwolenników jakichkolwiek ograniczeń w dostępie do antykoncepcji i aborcji. Dzisiaj usłyszałam go za pośrednictwem radia TOK FM od pana Rostowskiego. Dla mnie takie myślenie jest niebezpieczne. Jeśli okaże się (a tak będzie, bo to pokazują statystyki), że zakaz aborcji nie sprawi, że nas lawinowo przybędzie, to kolejnym krokiem do wzrostu polskiej populacji będzie przymus rodzenia. Najpierw może bykowe (podatek dla osób bezdzietnych), a potem – kto wie – utrata praw publicznych czy więzienie dla tych, które nie wyrobiły normy. Nie piszcie, że to bzdura, bo już w tym tygodniu jakiś prawicowy idiota napisał coś w stylu, że kobiety, które nie są wybitne, nie potrafią na siebie zarobić, nie potrafią się obronić, a na dodatek nie chcą rodzić dzieci, nie powinny być traktowane jak pełnoprawne obywatelki.

Przypominam, że Polaków rodzi się mniej w Polsce. W cywilizacji, gdzie aborcja jest dostępna na życzenie, Polaków rodzi się zdecydowanie więcej. I szok! Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że do rodzenia dzieci potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa, że się to dziecko w odpowiednich warunkach wychowa. Żyrafa, w skrajnie niekorzystnych warunkach otoczenia potrafi wstrzymać poród nawet o dwa lata, większość gatunków roni ciążę, jeśli nie ma wystarczającej ilości pożywienia, by wykarmić potomstwo, kobieta też woli usunąć zarodek, niż patrzeć, jak jej dziecko wegetuje. Jest prosta droga do tego, by było nas więcej, a nie jest to zakaz aborcji. Pozwólcie rodzicom, a zwłaszcza matkom, bezpiecznie pracować za godne wynagrodzenie, wesprzyjcie w macierzyństwie przedszkolami i żłobkami, a podwórka zaroją się od dzieci. To działa!

Przypominam, że w Polsce była już dostępna aborcja bez konieczności zbierania papierów i zezwoleń. I jakoś nie zmniejszyło to naszej populacji. Jakoś rodzili się nowi obywatele i wcale nie było ich mało. Jak już mówiłam – kobieta, która nie chce dziecka, to go nie urodzi.

8. Zakaz aborcji jest dobry wyłącznie dla pracowników podziemia aborcyjnego.

Tylko oni na tym korzystają – ryzykując karierą, a teraz nawet pierdlem domagają się wyższych wynagrodzeń. Rozumiem, że lobby lekarskie świetnie się w sejmie trzyma.

9. Dlaczego aborcja bez uzasadniania przyczyn do 12 tygodnia życia płodu?

Są jakieś naukowe badania, które mówią, że do tego czasu system nerwowy płodu jest niewykształcony i nie czuje on bólu. Inne naukowe badania mówią, że do tego czasu można przeprowadzić aborcję farmakologiczną, przez podanie tabletek, zamiast mechanicznej ingerencji w ciało kobiety. Nie ma wtedy ryzyka uszkodzenia ściany macicy, powikłań pooperacyjnych, a także bulwersujących dla wrogów kobiet fragmentów tkanek. Dla mnie ten okres ma jeszcze inne podłoże. Kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży zwykle najwcześniej po trzech tygodniach, zakładając, że miesiączkuje regularnie. Przy nieregularnym okresie – odkrywa to często dopiero po dwóch miesiącach. Cztery tygodnie, które pozostają do magicznego 12 tygodnia to czas, w którym ma możliwość zaakceptowania tego faktu, przedstawienia go tatusiowi, skonfrontowania z otoczeniem, przemyślenia, co teraz.

Kobieta nie musi się tłumaczyć, udowadniać czegokolwiek i wyjaśniać. Podjęła decyzję i koniec. Na pewno rozważyła wszystkie za i przeciw. Wbrew twierdzeniom wariatów kobiety nie usuwają ciąży dla przyjemności. To nie jest manicure, czy wizyta u fryzjera. To poważna i kosztowna decyzja. Jak już pisałam – obecnie dostępna dla każdej, pod warunkiem, że ma pieniądze.

10. Lepszy kompromis aborcyjny, niż całkowity zakaz aborcji.

Po pierwsze – to nie jest żaden kompromis. A już na pewno nie konsensus, jak dzisiaj w TOK FM był uprzejmy bredzić Mateusz Kijowski. Oba te procesy zakładają, że dyskusja i negocjacje odbywają się między zainteresowanymi stronami i to te strony wypracowują porozumienie. Nie było żadnej dyskusji między stronami. Porozumieli się ze sobą faceci z kościoła z facetami  z rządu. To oni ustalili restrykcyjne prawo, które ich nie dotyczy. Prawo, które odbiera kobiecie jej podstawową wolność – możliwość decydowania o własnym ciele i życiu. To dyskryminacja ze względu na płeć – zakazana w konstytucji. Dlatego stanowczo protestuję przeciwko takim nazwom. Nie zgadzałam się na to, by być opakowaniem na zarodek. W żadnych okolicznościach.

Po drugie – dlaczego wybór jest tylko taki? Kto o tym decyduje? I jakim prawem ktoś uważa, że ma prawo narzucić mi swój światopogląd? Można zalecać, namawiać, sugerować, ale nie zmuszać! Z tego, co wiem, w projekcie liberalizującym przepisy nie ma słowa o przymusie dokonywania aborcji. Można urodzić każde dziecko, także te z gwałtu, można zapłacić życiem za urodzenie dziecka – wszystko to dalej można robić!

Arku! A także każdy inny polityku! Jeśli jesteś przeciwnikiem aborcji, przekonaj swoje kobiety – córki, żony, siostry, matki – niech rodzą! Niech zatrzymują, czy oddają do adopcji – jak sobie życzycie! Ale mnie i innych kobiet nie zmuszaj do rodzenia, bo Twoje sumienie cierpi za nasze zarodki. Nie dajesz żadnego wsparcia, żadnej pomocy, niczego, w zamian żądając, byśmy wywróciły do góry nogami swoje życie, choć nawet nas nie znasz! Nie masz świadomości, że to ja, personalnie, zostanę zmuszona do urodzenia dziecka. Nie pomyślisz ani przez chwilę o mnie czy o nim. Nie zastanowisz się, co u nas, jak sobie radzimy, obojętne Ci jest, czy jesteśmy razem, czy oddzielnie. Liczy się tylko to, że urodziłyśmy. Dlaczego uważasz, że masz prawo decydować o naszym życiu, skoro konsekwencje TWOICH decyzji poniosę tylko ja i moje dziecko? Dlaczego uważasz, że możesz odebrać mi prawo do decydowania o sobie, bo TWOJE sumienie Cię kłuje, że mój zarodek cierpi. Zadziwiające, że nie kłuje, kiedy już urodzę i nie mam czym nakarmić.

Po trzecie – dla kogo lepszy? Może dla asekurantów, którzy obawiają się o procenty w sondażach, ale na pewno nie dla kobiet. Nawet obecne, niezwykle restrykcyjne regulacje nie są przestrzegane na przerażającym obszarze Polski. I nic się z tym nie robiło i nie robi. Pozostawienie tego w stanie, jaki jest, de facto wprowadza w Polsce całkowity zakaz aborcji. Dlatego nie mów mi Arku, że tu jest jakiś wybór!

Każdy, kto się wstrzymuje od głosu, naprawdę popiera dany projekt. Tu nie ma odpowiedzi „nie wiem”. Jest tylko „tak, masz prawo o sobie decydować” i „nie, jesteś za głupia, my za Ciebie zadecydujemy”!

Nie zgadzam się na karanie kobiety za to, że jest kobietą. Że w czasie stosunku tylko ona może zajść w ciążę. Nie zgadzam się na karanie dziecka za to, że jego rodzice uprawiali seks. Nie zgadzam się na to, żeby obcy człowiek decydował o moich organach płciowych i o tym, co mam mieć w brzuchu. Nie zgadzam się na wprowadzanie religijnych doktryn do prawa stanowionego. Nie zgadzam się, by politycy ustanawiali prawa, które ich nie dotyczą. Nie zgadzam się na to, by politycy uspokajali swoje sumienia moim kosztem. Nie zgadzam się na zakaz aborcji, zakaz antykoncepcji i zakaz edukacji seksualnej. Na zakaz seksu też się nie zgadzam 😛 Jeśli chcecie walczyć z aborcją, to tylko metodą pozytywną  – wsparciem dla kobiet w całym okresie ciąży i macierzyństwa, dostępną i bezpłatną antykoncepcją, wysokiej jakości edukacją seksualną, natychmiastowym włączeniem prawnym i finansowym w proces ciążowy przyszłych tatusiów,  kampaniami  zmieniającymi kołtuństwo naszego społeczeństwa, które dopuszcza do dyskryminacji i prześladowań nastoletnich i samotnych matek, a pozwala na bezkarność alimenciarzy.

Jeśli za to się weźmiecie, będę uważała, że te zarodki rzeczywiście Wam piszczą i leżą na sercu. Jeśli poprzestaniecie na zakazach, obnażycie całą swoją obłudę.

Streściłam się bardzo – doceńcie 🙂

 

Pozdrawiam!

DorotaM

 

 

Przedwczesna panika?

Zarówno Wielka B jak i Pa- Pi twierdzą, że nasza zadyma przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej jest przedwczesna i zupełnie nie ma co panikować, bo ani rząd ani parlament się obecnie tym nie zajmują.

Śmieszni jesteście i głupsi, niż naród polski! Kiedy mówicie te słowa, to może i się nie zajmują, ale kiedy my o tym przeczytamy, to nowa ustawa może już być w druku! Już widziałam, jak się wprowadza prawo, jeśli Wam jest ono potrzebne. Żadnej dyskusji z kimkolwiek, żadnych konsultacji, że o czasie na sen nie wspomnę. Nauczyliście mnie, żeby Wam za grosz nie ufać i co chwilę sprawdzać, czy już nie jestem skazana. Będę krzyczała i tupała, póki nie wydacie z siebie jasnego i przejrzystego komunikatu, że ustawa absolutnie nie zostanie zmieniona, nawet jeśli cały epidiaskop przeprowadzi się kurduplowi na kwadrat. Choć i wtedy Wam nie uwierzę, kłamole.

A wiecie co? Fajnie jest machać łapkami, kiedy się chce, a nie kiedy Cię za nitkę pociągną. Spróbujcie! Warto!

A może porozmawiajmy o kobiecie?

Wysłuchałam przed chwilą audycji w Radio Szczecin, w której ludzie o różnych poglądach wypowiadali się na temat aborcji. Mówiono o plemnikach, o dzieciach, zarodkach, gwałcicielach, nawet wspomniano o państwie, zapomniano tylko porozmawiać o kobietach. Mało kto zastanawiał się, dlaczego kobieta dokonuje aborcji. Ja wiem, że katooszołomy uważają, że wszystkie INNE kobiety uważają aborcję za sposób spędzania wolnego czasu. Przypominam zatem, że aborcja obecnie jest bardzo drogą formą zagranicznej rekreacji, a jeśli się woli wersję survivalową, lokalną, to jest to rekreacja bardziej niebezpieczna, niż wysokogórskie wspinaczki bez asekuracji. Jeśli ktoś uważa, że można się jej poddawać dla przyjemności, jest kretynem i nie należy z nim dyskutować, bo ktoś, kto nie ma mózgu nie może dokonywać prawidłowych procesów myślowych.

Obecna dyskusja nie dotyczy ochrony życia, tylko ubezwłasnowolnienia kobiet. W chwili obecnej dyskutujemy, czy kobieta ma prawo decydować o swoim życiu i ciele, czy też za idiotkę (bo przecież każda jest idiotką, kościół to wiele wieków udowadniał i ciągle to czyni) powinien zadecydować ktoś inny, najlepiej ekspert od rodziny czyli stary facet bez rodziny. Faktyczni obrońcy życia wydaliby ostatnie pieniądze na działania, które rzeczywiście, a nie fikcyjnie zredukują ilość zabiegów, które rzeczywiście, a nie modlitewnie wesprą rodziny z osobami zależnymi, które zagwarantują kobiecie w ciąży najlepszą dostępną ochronę medyczną, wraz z kompletem niezbędnych badań. Dlatego bardzo proszę nie pierdzielić farmazonów o stawianiu się na miejscu zarodka, bo to jedna z bardziej idiotycznych propozycji, jaką w życiu słyszałam. Ja jako zarodek informuję uprzejmie, że wdzięczna byłabym matce za spłukanie mnie w kiblu, zamiast skazanie na zależność od innych ludzi i pogrążenie w nędzy rodziny. Nie chciałabym być ciężarem, nawet ukochanym, dla rodziców, rodzeństwa i otoczenia, nie chciałabym żyć bez świadomości, czego mnie przyroda czy tam czyjś bóg pozbawił, nie chciałabym żyć tym bardziej z tą świadomością i nie chciałabym, by różne politykiery w kieckach czy spodniach zbijały na mnie kapitał polityczny. Nie, nie chciałabym takiego życia. I co teraz?

Jeśli faktycznie zależy Wam na ochronie życia, skupcie się na kobiecie.

  1. Zapewnijcie w przedszkolach i szkołach szeroką, prowadzoną przez wykwalifikowanych specjalistów edukację antyprzemocową, która nauczy radzenie sobie z negatywnymi emocjami bez krzywdzenia kogokolwiek. Tu zaczyna się kultura gwałtu – kiedy uczy się, że przemoc nie jest zła, bo chłopcy zwykle się biją, zwykle ciągną dziewczynki za warkocze i pchają im łapy pod spódniczki. Nauczmy dzieci, że drugi człowiek jest nietykalny, a każdy akt przemocy wiąże się z przykrymi konsekwencjami dla sprawcy. DLA SPRAWCY, nie dla ofiary! To ochroni także dzieci przed tłukącymi ich z miłością rodzicami – potraktujcie to jako gratis.
  2. Przeprowadźcie kampanię w kościołach i związkach wyznaniowych, w których nauczymy wszystkich, że człowiek jest nietykalny, że żona też jest człowiekiem, że zmuszanie kogoś do czynności seksualnych jest zbrodnią przeciwko ludzkości. Albo przeciwko zdrowiu i życiu zarodków, jeśli to uznacie za lepszy argument.
  3. Zapewnijcie w szkołach odpowiednią, dostosowaną do wieku edukację seksualną. Obowiązkową i bez względu na poglądy rodziców, żeby młodzi mieli świadomość biologicznych procesów, jakie zachodzą w ich ciałach i etapów psychicznego rozwoju, które przechodzą i będą przechodzili. Aby zrozumieli, gdzie są i dokąd zmierzają, ucząc się jednocześnie odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka. No i jak się zabezpieczyć przed ciążą, jeśli jeszcze nie są gotowi, żeby zostać rodzicami.
  4. Zapewnijcie dostępną dla wszystkich, bezpłatną, skuteczną i bezpieczną dla zdrowia antykoncepcję. Dostępną dla kobiet od momentu pojawienia się pierwszej miesiączki, a dla mężczyzn od pierwszego wzięcia penisa do ręki. Dostępną bez wiedzy i nadzoru rodziców, bo seks młodzież też zwykle uprawia bez mamy i taty. Jeśli ktoś może powołać na świat życie, jest do tego zdolny fizycznie, ma prawo mieć dostęp do wszelkich możliwych, odpowiednich dla niego pod kątem zdrowotnym środków zabezpieczających go przed tym wydarzeniem.
  5. Zagwarantujcie kobiecie maksymalną opiekę zdrowotną, by mogła bezpiecznie być w ciąży, świadoma, że w razie czego otrzyma wszelką niezbędną pomoc, by zachować jej zdrowie, że o życiu nie wspomnę. Żeby wiedziała, że jej życie w całym tym procesie jest najważniejsze, bo ona już żyje, już ma prawa, także wyborcze, a wreszcie choćby dlatego, że jeśli ją trafi szlag, to tak samo ten umiłowany nad życie innych zarodek.
  6. Przeprowadźcie szeroko zakrojoną kampanię, zwłaszcza na wsiach i w małych miasteczkach, że nie jest zbrodnią zostawienie po urodzeniu dziecka w szpitalu, jeśli nie czuje się na siłach podołać ciężarowi macierzyństwa. Obejmijcie sankcjami karnymi osoby, które w jakikolwiek sposób będą zakłócały spokój takiej kobiety, które będą ją poniżały i próbowały ukarać ją za to, co zrobiła. To jest prześladowanie i całe społeczeństwo powinno wiedzieć, że to przestępstwo.
  7. Przeprowadźcie szeroko zakrojoną kampanię, zwłaszcza na wsiach i w małych miasteczkach, że dziecko ma oboje rodziców i oboje są odpowiedzialni za zapewnienie dziecku odpowiednich warunków do życia, leczenie i rehabilitację. Potępiajmy alimenciarzy i alimenciary (czyli osobników, którzy nie łożą na swoje dzieci) wśród znajomych, obcych, sławnych i zwykłych.
  8. Zapewnijcie egzekucję alimentów na poziomie 99%, a nie kilkanaście, jak obecnie. Nie słyszałam dawno tak wielu durnych tekstów, jak w tej rozmowie w Radiu Szczecin. Tekst o odszkodowaniach i alimentach, które powinni na swoje dzieci płacić gwałciciele zajmuje drugie miejsce w konkursie, w całkiem wyrównanej stawce . Może podpowie pani, jak to wyegzekwować?
  9. Zapewnijcie odpowiednie wsparcie dla ofiar przemocy w rodzinie, by mogły nie tylko odizolować się od sprawcy, ale przede wszystkim wieść normalne życie.
  10. Zapewnijcie każdemu pracującemu godne warunki pracy i płacy, by było ją/go stać na na utrzymanie dziecka.
  11. Zapewnijcie każdemu niepełnosprawnemu dostęp do leczenia i rehabilitacji, której wymaga. Zorganizujcie grupy wsparcia, które zamiast modlić się za nich, faktycznie odciążą choć na chwilę opiekunów osób zależnych. Zapewnijcie rodzinom z osobami zależnymi warunki do normalnego życia, a nie wegetacji.
  12. Zapewnijcie bezpłatny dostęp do zabiegów sterylizacji, żeby osoby przekonane o tym, że nie chcą dzieci, lub nie chcą ich więcej mogły zabezpieczyć się w sposób najbardziej skuteczny.

Rozpędzam się, a nie chcę Was zanudzić – to podstawowe działania, które należy podjąć, aby spadła liczba aborcji. Bez tego nie siadam do żadnych rozmów, choć i tak uważam, że decyzja powinna należeć do kobiety, bo tylko ona poniesie konsekwencje tej decyzji. Kobieta urodzi dziecko, jeśli ma warunki do tego, jeśli wie, że będzie ją stać, żeby to dziecko utrzymać, a kiedy będzie niepełnosprawne, że dostanie odpowiednie leczenie i rehabilitację. Jeśli wie, że będzie marnie wegetować, czekając aż łaskawy NFZ sypnie groszem na drogie medykamenty to dziecka nie urodzi. Zbyt je kocha, by miała pozwolić mu miesiącami czy latami umierać.

Chciałam jeszcze podkreślić, bo o tym nie słychać zbyt głośno, że mówimy o PRAWIE do aborcji, a nie o OBOWIĄZKU terminacji każdej ciąży, która jest wynikiem przestępstwa, dziecko obarczone jest wadami, a matka zagrożona. Dlatego darujcie sobie historie i zgwałconych matkach, które cieszą się z macierzyństwa. Kobieta ma prawo urodzić i nie urodzić. I nikt nie może jej tego prawa odbierać. Powtarzam – to nie jest przymus! Wspierajcie kobiety, jak możecie, przekonujcie, namawiajcie, pomagajcie. Ale zaakceptujcie wybór. Każdy. To jej ciało, to jej życie. Wy z tego życia w każdej chwili możecie zniknąć, bo macie swoje sprawy, swoje aktywności, swoje życia. Ona z tą decyzją i jej konsekwencjami zostanie.

I proponuję dyskusję równoległą – czy gwałt powinien być karany śmiercią, czy jedynie mechaniczną kastracją. Bo dwa lata w zawieszeniu to śmiech, nie kara.

100 dni gwałtów, a potem jeszcze trochę

Ciśnienie ciągle w górnych granicach normy, ale ponieważ jestem niskociśnieniowcem, może to i dobrze. Mózg działa, czynności życiowe super, o cyklu nie powiem – to sprawa między mną i Szydło 😀 Chciałam o czymś innym, choć ciągle w temacie.

Kilka dni temu radio TOK FM przypomniało lamentujące w treści, ale jak zwykle całkowicie pozbawione emocji słowa naszej kukiełkowej premierzycy. Z automatu wewnątrz garsonki udekorowanej brochą wydobyło się, że opozycja w Polsce schodzi na psy, bo przyjęło się, że rządowi daje się  sto dni spokoju, zanim zacznie się go czepiać. A podłe bydło sejmowe nawet tyle nie dało i już jazgocze, dziamga i leci na skargę, jak osmarkany pierwszoklasista. Nie zająknęła się słowem, że przyjęło się, że rząd wybrany w demokratycznych wyborach, nawet na podstawie przedwyborczych krętactw, powinien rządzić zgodnie z prawem, a nie jechać po nim niczym czołg po porzeczkach. Zastanawiam się, czy nagłaśnianie debilnego projektu katolickich fundamentalistów nie jest próbą odciągnięcia naszej uwagi od kolejnego etapu odbierania nam praw obywatelskich i ludzkich.  Wszak do tej pory drobiowe marionetki odebrały nam już:

  1. Możliwość ochrony przed uchwalaniem niekonstytucyjnych ustaw – wszystko, żeby nie wiem jak durne i niezgodne z prawem, będzie obowiązywało, bo nie ma organu, który może to oprotestować. Nie rozumiem zatem, dlaczego nie uchwalą, że wszyscy Polacy są piękni, zdrowi i młodzi. To tanie i proste rozwiązanie 😛 Mogą sobie uchwalić, że prawa wyborcze mają wyłącznie PP (Prawdziwi Polacy), a zaświadczenie o prawdziwości będą wydawały sekretariaty PiS. Śmieszne i paranoiczne? No i co z tego? Możliwe? Możliwe!
  2. Prawo do tajemnicy korespondencji, do prywatności, którego pozbawia się mnie na podstawie widzimisię funkcjonariusza, prawo do oskarżenia mnie wyłącznie na podstawie zgodnie z prawem zdobytych dowodów, co może skutkować wsadzeniem mnie do pierdla za cokolwiek, bo dowód się zdobędzie. Śmieszne i paranoiczne? No i co z tego? Dacie gwarancję, że tak nie będzie, jeśli ktoś się nowej WADZY narazi? Nie dacie!
  3. Prawo do domniemania niewinności – każdy podejrzany o pedofilię będzie wisiał na plakacie w internecie. Super powiecie, będzie łatwiej chronić dzieci. Jasne. A jeśli Was wpiszą na tę listę? Dlaczego mieliby wpisać? A na przykład byliście na manifestacji KOD. Przecież nikt nie powiedział, że jesteście WINNI pedofilii. Tylko podejrzani! Jak się sprawa wyjaśni, zostaniecie oczyszczeni z zarzutów, a prokurator otrzepie Wam marynarkę. Śmieszne i paranoiczne? No i co z tego? Kto chętny do udowodnienia, że się mylę?
  4. Prawo do dysponowania swoim majątkiem – ziemia rolnicza może zostać sprzedana tylko lokalnemu rolnikowi, który ma w naszej gminie gospodarstwo przynajmniej od 5 lat, a do tego nie ma jej więcej, niż 300 ha. Oraz oczywiście kościołowi 🙂 Nie macie prawa podarować tej ziemi osobie obcej, która się Wami za to zaopiekuje do śmierci. Ale możecie podarować kościołowi. 🙂 Wariant optymistyczny  – cena ziemi spada, kościół kupuje wszystko na pniu. Stajemy się państwem kościelnym nie tylko z powodów ideologicznych, wracamy do czasów pańszczyźnianych chłopów 😀 To taki ogólny ruch w kierunku średniowiecza. Taki dzisiejszy TRYND. Wariant pesymistyczny – UE dołupuje nam takie kary, że się nogami nakrywamy, polska wieś traci dotacje, popada w nędzę i uzależnienie od pomocy socjalnej. Za metr ziemniaków chętnie popracuje u plebana. W kraju rozruchy przeciwko złodziejskiej UE, więc w połączeniu z tym, co wcześniej, wypieprzają nas ze struktur. Gasimy światło, kupujemy świece i łuczywa. Polska znika z mapy cywilizowanych krajów. Nikogo nie obchodzi, co się tu dzieje, taliban rozkwita, masowo spieprzamy do lepszego świata. Śmieszne i paranoiczne? No i co z tego? Możliwe? Możliwe!

Tyle na szybko wyciągnęłam, ale też żeby Was nie zanudzać. Podzielenie społeczeństwa na naszych i Waszych, na dobrych i norkowych, na normalnych i wegetarian ma jeden cel – niedopuszczenie do jego konsolidacji przeciwko tej władzy. Tak długo, jak jesteśmy podzieleni, mogą nami rządzić i rozgrywać. Jedna z pań na szczecińskiej manifestacji wieszakowej oburzała się, że mówimy o Trybunale Konstytucyjnym i zamieszaniu politycznym, a ona przyszła protestować przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji. No właśnie. Gdyby działał Trybunał Konstytucyjny, takie ustawy nie groziłyby nam, bo jako niezgodne z konstytucją i prawami człowieka zostałyby przez niego uwalone. Mam nadzieję, że wreszcie dotrze do wszystkich, że jeśli odbiorą nam jedno prawo, a my nie zareagujemy, po kolei odbiorą nam wszystkie. A wtedy pozostanie tylko wyjście na ulicę i wprowadzenie rozwiązań siłowych. Działajmy pokojowo, zanim będziemy musieli się ze sobą pobić. Jeszcze jest czas i jeszcze można. Liczę zwłaszcza na stały elektorat PiS, obecnie oskubany bezlitośnie niczym indyk na Święto Dziękczynienia, czyli rolników. Nie bójcie się reagować! Kupy nikt nie ruszy! 😛

Za nami 100 dni gwałtów dokonanych przez władzę oraz jeszcze trochę, zanim zboczeńcy się nasycą. Ile to jest trochę?

Jesteśmy przygotowani na pierdel za aborcję?

Wkurwiona tym, co kościół katolicki i jego małpy chcą wprowadzić, żeby ograniczyć moje prawa człowieka, poszłam w niedzielę na szczecińską manifestację. Zarówno na niej, jak i na wielu innych w całej Polsce i nie tylko w Polsce, padło wiele mądrych słów o tym, dlaczego nie można zakazać aborcji, ale także o tym, jak znacząco zmniejszyć ilość zabiegów bez torturowania i mordowania kobiet. Mówiono o prawie do decydowania o sobie, jako o prawie człowieka. Mówiono o absurdzie wsadzania do więzienia za poronienia. Mówiono o bezpłatnej, dostępnej dla wszystkich antykoncepcji i rzetelnej edukacji seksualnej, jako najbardziej skutecznym narzędziu zmniejszającym ilość aborcji. Mówiono o torturach, jakimi jest zmuszenie do bycia w ciąży ofiary gwałtu, czy kobiety, która umiera, bo nikt jej nie chce leczyć z obawy, iż mogłaby poronić. Chciałabym do tych wszystkich słów dodać kilka pytań, by sprawdzić, czy Polska jest w pełni przygotowana do wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji:

  1. Czy mamy odpowiednią ilość miejsc w domach dziecka, zwłaszcza w specjalistycznych domach dziecka, do których trafią dzieci niepełnosprawne, pozostawione przez matki w szpitalach? Przy czym nie chodzi o opiekę według standardów siostry Bernadetty, ale o pełną miłości i zaangażowania opiekę, której wymaga niepełnosprawne dziecko. Czy stać nas, by zapewnić mu przez całe życie odpowiednie leczenie i rehabilitację?
  2. Czy mamy dostateczną ilość miejsc w więzieniach dla matek, sióstr, babek, ojców, wujków i lekarzy? Czy miejsca dla matek są wystarczająco dobrze zaopatrzone, higieniczne, mają profesjonalną opiekę medyczną i psychologiczną?
  3. Czy mamy wystarczającą ilość lekarzy, żeby zapewnić narodowi podstawowy standard opieki medycznej, kiedy już zamknie się w pierdlu wszystkich lekarzy pierwszego kontaktu, chirurgów, dermatologów, neurologów oraz medyków pozostałych specjalności, którzy w wyniku zaniechania działań ratowania życia matki ( ze względu na ochronę zarodka) przyczynią się do jej śmierci, a tym samym do tzw. zabójstwa prenatalnego? Bo przecież śmiało można ich oskarżyć o działania zmierzające do zabicia płodu czy wręcz o zabicie płodu!
  4. Czy stać nas na to, żeby zabrać do domów dziecka i stworzyć im dobre warunki do życia wszystkie osierocone przez ofiary tej ustawy dzieci? W tym ofiary pokątnych, domowym sposobem wywoływanych aborcji?
  5. Czy stać nas na to, żeby pozbyć się z polskiego rynku pracy wielu wartościowych pracownic i pracowników, które umrą w trakcie ciąż lub pójdą do pierdla za aborcję, pomoc w aborcji, czy inne działania opisane w ustawie przez katooszołomów?
  6. Czy mamy pieniądze na wypłatę rent dla ofiar tej ustawy?
  7. Czy mamy pieniądze na wypłatę odszkodowań, w przypadku dochodzenia ich przez ofiary ustawy od szpitali? Czy stać nas na odszkodowania zasądzone przez Europejski Trybunał, bo nie wątpię, że i tam po swoje pójdą ofiary?
  8. Czy ktokolwiek szacował choć wstępnie koszty wprowadzenia tej makabrycznej ustawy? Koszty materialne i niematerialne?
  9. Czy zdajemy sobie sprawę, że ta ustawa wspiera prywatne biznesy wrogich państw (na przykład Niemiec ), bo tam Polki jeżdżą dokonywać aborcji?

Pytania można mnożyć. „Obrońcy życia” są grupą terrorystów, którzy na rękach mają więcej krwi niż sprawcy zamachów w Paryżu czy Brukseli. Nikt im nie każe dokonywać aborcji. Mogą przekonywać, namawiać, stwarzać warunki do urodzenia i wychowania każdego dziecka. Tylko to kosztuje górę kasy i zajmuje dużo czasu. Wymaga poświęcenia i empatii. Taniej dla tych organizacji jest domagać się prawnych, państwowych rozwiązań. To jest właśnie siła wiary polskiego katolika – wszyscy jesteśmy katolikami (ponoć), ale żeby wyegzekwować katolickie zakazy trzeba je wpisać do wstrętnego, świeckiego prawa. Które nota bene katolików ponoć nie obowiązuje (jak powiedział jeden ze świętych byków – bo przecież nie krów – kościoła katolickiego). Musi być w prawie, z asystą policjanta, prokuratora i nadzorcy więziennego, bo to katolickie bydło nie czyta Dżejpeja Drugiego, choć wpieprza polecane przez niego kremówki, śpiewając „Barkę”. To, że narzucają swoje prawa religijne osobom niewierzącym mają w odwłoku, ale gdyby islamiści chcieli im narzucić SWOJE prawa religijne, to wrzask – jakim prawem?! Moralność Kalego jest niesamowicie rozprzestrzeniona wśród wyznawców krzyżyka.

Nie zgadzam się na upaństwowienie mojej macicy, bo nikt mi za to nie daje odszkodowania, a taka społeczna, żeby ją za darmo udostępniać to ja nie jestem. Szydło chce, niech się dzieli. Swoją! Kaczor nie ma czym się dzielić, więc niech się zajmie swoim siusiakiem. I wara ode mnie, od mojej córki i moich wnuczek!

Nie stawiajcie mnie pod ścianą, bo zwierzę przyparte do muru staje się nieprzewidywalne. Nie chcecie wiedzieć, co zrobię, jeśli poczuję, że zagrożenie rośnie. Nie straszny mi pierdel, kiedy chodzi o życie i bezpieczeństwo moje i moich najbliższych. A nie jestem sama.

p.s. 1 Każda kobieta, która uważa, że ma prawo do pracy, edukacji i równego z mężczyznami wynagrodzenia za taką samą pracę jest feministką. Różni nas tylko radykalizm. Każda kobieta, która jest za odebraniem kobietom prawa do bezpieczeństwa w okresie ciąży, ma na rękach krew tych, które umrą w wyniku zaniechania leczenia, bo były w ciąży, pokątnych aborcji. Mają na sumieniu cierpienia dzieci, które urodzą się i będą umierały godzinami, tygodniami, miesiącami, które urodzą się i trafią w stęsknione objęcia sióstr typu Bernadetta, tych, które urodzą się i będą skazane na wegetację w przytułkach, tych, które zostaną sierotami, bo ich mamy umrą w wyniku działania ustawy. Jesteście zbrodniarkami przeciwko ludzkości.

p.s. 2 Kiedy kościół poszedł do teatrów i kościołów (co nie jest obowiązkowe), żeby protestować przeciwko sztuce, która mu się nie podoba (choć nie musi jej oglądać), kiedy zaczął wchodzić mi do tyłka, żeby sprawdzić, czy nie jestem zbrodniarką, próbując ustanawiać prawa, którym MUSZĘ się podporządkować, dał mi prawo wejścia do kościoła i głośnego zaprotestowania przeciwko temu, co robi. Nie zgadzam się na wtrącanie się kościoła w moje życie i będę reagowała ostro na wszelkie tego typu próby. Prawo człowieka jest prawem nadrzędnym i żadne religie nie mają prawa skazywać mnie na śmierć w imię własnych, durnych regulacji.

p.s. 3 Natura przez miliony lat ewolucji (ok, kwestionowanej przez katooszołomów, ale udowodnionej naukowo) wykształciła mechanizm obrony samicy. W sytuacji zagrożenia życia samicy dochodzi do poronienia/przedwczesnego porodu. Bo samica może urodzić jeszcze wiele młodych, ale znikomy procent osieroconych młodych (bez pokarmu i opieki) przeżyje, by się rozmnożyć. Niektórzy Polacy są głupsi niż polna mysz. Nie dziwi mnie to, ale przeraża, zwłaszcza, że część z nich nami rządzi.

UWAGA!

Dokonałam zmiany wpisu po tym, jak doczytałam, że ” Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2″ . Paragraf 2 mówi o nieumyślnym doprowadzeniu do poronienia.  Jest to absurdalne, ale jest, więc zmieniam. Nie zmienia to jednak mojej opinii o ustawie i nie wpływa na tekst powyżej. Choć z drugiej strony -wieszanie firanek może zostać uznane za świadome działanie zmierzające do spędzenia płodu…

 

Moja wypowiedź zaczyna relację  z manifestacji przygotowaną przez Radio Szczecin

 

 

Zabawny apel o grzeczność

Rozbawił mnie ostatnio Największy Chuligan RP swoim apelem o grzeczność do czasu wyjazdu papieża Franciszka. Przypomina mi to prośby faceta tłukącego swoją żonę i jednocześnie apelującego do niej, by nie krzyczała, bo co sobie sąsiedzi pomyślą. Generalnie bardzo gościowi współczuję, bo patrząc na efekty jego działalności to osobnik głęboko nieszczęśliwy, nieakceptujący siebie, mający o sobie niezwykle złe zdanie. Do tego bez zainteresowań i przyjaciół. Tylko taki człowiek może całe swoje życie skupić na niszczeniu innych, utrudnianiu im życia i udowadnianiu wszystkim swojej wielkości. A im bardziej kogoś wielkość Chuligana nie interesuje, tym bardziej będzie mu udowodnione.

Do tego kolejny komiczny tekst o kompromisie w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Podsumował go idealnie Jacek Żakowski:

To tak jakby ktoś zabrał nam stówę, a potem powiedział: zawrzyjmy kompromis, oddam ci 50 zł i koniec pretensji.

Jaro nie jest premierem, nie jest prezydentem, ale kabareciarz też z niego mierny, mimo że momentami sprawia, że naród płacze ze śmiechu.

 

 

500 zł dla każdego

Rozpoczęła się nagonka na bogaczy, którzy wyciągają pazerną łapę po 500 zł, które państwo daje na dzieci. Sensacyjne artykuły w prasie i wyliczanka, kto weźmie.

Nie wiem, kto weźmie, wiem, że tylko głupek nie weźmie. Ewentualnie ten, komu się nie chce wypełniać niezbędnych formularzy. Nie rozumiem, dlaczego bogaty nie miałby brać, jeśli coś mu się należy. Bo ma? No i co z tego? Będzie miał ciut więcej. Nikt nie ma prawa się czepiać. Rząd tak mało pomaga swoim obywatelom (nie mylić swoich obywateli ze swoimi ludźmi), że kiedy już coś daje, trzeba wyciągać wszystkie możliwe ręce. Także dlatego, że te 500 zł to pieniądze wyjęte z jednej kieszeni i włożone do drugiej. Wszyscy zapłacimy, by część mogła je dostać. Ta część też zapłaci. Zatem jeśli ktoś może odzyskać choć ułamek władowanej w rząd kwoty, to byłby idiotą zostawiając im ją na zmarnowanie.

Dlatego naprawdę – stop nagonce. Po 500 zł w kolejce powinien stanąć każdy, kto się mieści w ustawie. I zamiast szukać sensacji, szczując ludzi na siebie, poszukajcie informacji, ile pieniędzy rocznie jest marnowanych w państwowym sektorze przez niewłaściwe lub nieumiejętne zarządzanie. Tak, to duża sprawa – zajmie lata. Ale jak widać, niektórym się nudzi i wyciągają kozy z nosa, próbując przerobić je na sensację…